• Raz cwiczenia mialem. Starsi studenci. Szkola wspolpracowala z jedna am. i jedna aus. Trzeci rok, lepsi, mogli wymienic z am/aus studentami. Koniec roku drugiego. Wszyscy lepsze, gorsze bzdety pokazuja. Trzy miesiace pracy. Ostatnia studentka. Mila przyjemna. Tylko ja i ona. Reszta oceny dostala. Znikneli. Pokazuje co ma. Nic nie ma. Do Australii jechac. Bez mojej b dobrej oceny nie pojedzie. Podnosi koszulke. Cycuszki na wierzchu. Mowi, moze sie spotykac ze mna, na co tylko mam ochote. Ja do mojego szefa pobieglem, sekunda. Mowie mam problem. Mila pani, chce jechac, nie pojedzie. Projekt trzy miesiace dlubala. Niedostateczny. Szef sie nie ucieszyl. Do pomocy jedna pedagogiczna wzial. My nie pedagodzy. Duzo kawy, gadania bylo. Niechetnie, b niechetnie zgodzilem. Raz jeszce indywidualnie, od pocztku. Tak pare dni na sofie u mnie przesiedzielismy. Duze okna. Widok na statki do Stockholmu. Napisalem projekt. Kod funkcjonujacy. Na moim laptopie. Butik w sieci zalozyc na bazie danych produktow. Prawa reka. W lewej cycuszki trzymalem. Pojedynczo, grupowo. W calej szkole slawa, jaki doskonaly pedagog. Ho ho. Naturalny, bez ped. certyfikatow. Gdybym inaczej zareagowal. Bylejak, ktos zobaczyl, rozmowe. Katastrofa reszta zycia. Zadnej porzadnej pracy. Szkola kupiona byla dalej troche. Jeden duzy kupil, studentow duzo. Ponad tysiac. Kazdy student 60tys/termin(3mies). Skr. Polaczyli. Nowi ludzie. Duzo starych musi odejsc. Nie wiekiem, stazem. Nie stazem, odleglosc do nowego wlasciciela. Zaufanie. Tu w Szwecji jest prawo LAS (Lag om anställningsskydd, Prawo ochrony zatrudnienia). Zasada, ostatni przychodzi, odchodzi pierwszy. Ja problem mialem. Moja, co jestem dzis poznalem troche przedtem. Daleko. Podroze klopotliwe. Nie b wiedzielismy rozwiazanie. Ona nie chciala do Stockholmu. Ja za miastem mieszkalem, w szkierach. Do miasta nie chcialem. Koty, zaglowka, woda. Kort tenisowy 300m. Ten nowy wlasciciel dosc niechlujny. Integracyjne spotkanie wymyslil. Dwoch firm ludzie integrowac. Widzialem go pare razy. Zawsze wymiety. Zadzwonilem do mojego zwiazku. Akademikow. Czy pomoc prawna dadza. Nowy synergii szuka. Standartowa sprawa w SadziePracy. Oczywiscie. Standart rowniez wysokosc odszkodowania. Plus koszty, tego co synergii w LA(e)Sie szuka. Oczywiscie Akademicy prawnie, bez kosztow. To ja integracyjnie na integracyjne spotkanie. Najlepszy garnitur, koszula ostatni kolnierzyk, krawat na 1km widoczny. Cytat z cymbała zdezerterowanego, który podajesz, zawiera jeszcze inne cymbalskie smaczności. Ateiście nikt rozsądny nie odbiera prawa. Do posiadania duchowości. Dowiadujemy się, że są tacy, co nie odbierają. A mogliby. Jak Stalin – pogłaskał po główce, a mógł zabić. Jest to łaska tych, co nie odbierają.

    To taka maniera, zewsząd się wylewająca: ależ ja pani nie odbieram prawa do noszenia kapelusza w maju. Znaczy, ten co nie odbiera, ma władzę decyzji – tak, czy nie. Musi to by jakaś ważna osoba. Co najmniej kierownik odcinka.

    Dalej trąbi zdezerterowany: niebieska książeczka zawiera „ponadczasowe rady w sprawach duchowych”. Jest to teza, że zawiera. Druga, że ponadczasowe, a mogą być i czasowe, trzecia, że w sprawach duchowych, a co to są sprawy duchowe to w ogóle niejasna sprawa.

    Dalej gada cymbał: Książeczka ta, „jak żadna inna…” – kolejna teza. I to jaka! Gruba rura i tłok w tyłku, jak u Oko księdza. Znaczy, cymbał zna wszystkie inne książeczki traktujące o „sprawach duchowych”, wie na czym duchowość polega, posiada (skąd?) miarę do ich ważenia i po zważeniu orzeka, że właśnie niebieska książeczka zawiera co należy, jak żadna inna.

    Rzeczony cymbał posiada miarę do mierzenia i ważenia, nie z telewizji przecież,ani od Kanta, więc z niebieskiej książeczki. Zajrzy – i już wie, że ona jak żadna inna. To jest fenomen cymbalstwa.

    Dalej tłucze tłuk, że książeczka „kompleksowo wyjaśnia”. Żeby mieć pojęcie o „kompleksowości” trzeba znać „duchowość” w całym zakresie. Cymbał i uzurpator zna się na wszelkiej duchowości jaka w ogóle istnieje i  stąd wie, że książeczka tą wyjaśnia ją kompleksowo. Bezczelność dla wyznawcy standardowa.

    Ale z cymbałem jest tak, że nie wie, co mowi. Książeczka wyjaśnia, ale to, „jak można się stać człowiekiem duchowym” Wyjaśnia możność stawania się, nie duchowość. I to wyjaśnia, jakie to przynosi dobrodziejstwa, znaczy, możność stawania się. Wracamy więc do początku: „ateiście nikt rozsądni nie odbiera prawa”. Tu jest możność wyznawcy. Jemy też – chyba – nikt nie odbiera prawa do możności? Ale może jaki ateista odbiera?

    Uzurpator tłucze dalej: bez tej wiedzy – o możności – wszelkie (sic!) dywagacje na temat „prawdziwej istoty duchowości” – jakaż śliczna konstruckja duchowości: jest duchowość i jest jej „prawdziwość” oraz jej „istota” będą „pozbawione sensu”. Cymbał, jak wynika z cytatu, który kupi od cymbalstwa, zna się też na „sensie”. W dodatku duchowości”.Do manikiurzystki poszedlem. Ogladalem te nowe, na szpilkach. Blisko nowego. Wreszcie nie wytrzymal. Glupawym usmieszkiem, niewinnie zapytal. Kto jestem, co robie? Cisza. Jak taki pyta, cisza integracyjna. To ja oczywiscie. Odpowiem. tez mam pytanie. Integracyjne. „Kto jestes, co tu robisz? Koszule masz brudniejsza od mojego samochodu. Sprzatacz?” Cisza dalej. Pare slow wymienilismy stylowo. Powietrze wyszlo integracja. Trzy miesiace pozniej wypowiedzenie dostalem. Oczywiscie rozumiem, profil sie zmienia, ale ja jestem jeden z najdawniej zatrudnionych. Bede walczyl zawziecie, mowie wszystkim zmartwiony. Akademicy pomoc dadza. Pare rozmow dalej, wypowiedzenie napisalem ja. LAS nie obowiazuje wtedy. Raczka brudasa roczna pensje dostalem jednorazowo. Bez kosztow. Wplacilem duza czesc na zadatek domu. W okolicy co teraz, 30km. Dom w szkierach sprzedalem. Koty, zaglowke przenioslem. Moja sprzedala swoje. Wyszlo sie zintegrowac, Mojej mnie.


    votre commentaire
  • Miałem nie reagować na dezerterowego kleszcza, ale sobie uzmysłowiłem, że on cznia wszystkie razem wzięte reakcje i ich brak – robi swoje. tyle że jego szkodliwość można co najwyżej wykoncypować – jak szkodliwość brzęczenia muchy – bo realnej, weryfikowalnej – ani widu, ani słychu. A koncepcjonista staje się podobnym jemu ideistą z obsesją, żeby nie powiedzieć – chyziem. I może się zrodzić nowy temat: kto bardziej jest natrętny? Dla mnie – chyba żaden, starzeję się. Wyrżnęły mi się wprawdzie nowe zęby, ale kto wie, czy nie sztuczne.Pytam jako laik. Czy kiedy mówimy: „Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie”, mając na myśli to, że dopiero w trudnej sytuacji okazuje się, kto jest nam naprawdę życzliwy – to takie stwierdzenie, także jest myślowo puste ? A kiedy mówimy, że nie było w tym roku prawdziwej zimy albo prawdziwego lata, to też – nic to nie znaczy?Osobnego. Na kazdej klatce herszt. Duzo klatek, w podworkach. W podworkach pare kwiatkow, wysepka jezusmaryji czy podobnego. Na kazdej ulicy wiekszy herszt. Troche handlarzy zlotem, dolarami. Troche bezpruderyjnych. Czasem nie mialem gdzie uciec. Kryjowke znalazlem. Slup na plakaty na dwoch nogach, drewniany. Od dolu wejsc. Dziure w plakatach zrobic. Dobre miejsce. Jeden kryjowke mnie zabral. Dorosly. Dlugo szukalem nowej. Znalazlem. Nigdy juz stamtad mnie nikt nie wyrzucil. To byl Teatr na Wodzie w Lazienkach. Jak sie weszlo wieczorem. Nikt nie zauwazyl. Przez druty kolczaste przelazlo teatru. Teatr byl zamkniety i park. Teatr zawsze, park noca.

    Wszyscy chlopcy w pilke grali. Jak pilka byla. Niektorzy chcieli. Jak ja. Rzadko mnie wybierali. Specjalny ceremonial. Jak juz, na tzw „obrone”. Reszta patrzyla. Co wybierali, byli Pele, Garincha albo Eusebio albo… Butelki zaczalem zbierac, slady bezpruderyjnych. Pol roku pilke kupilem. Bylem ceremoniarz. Czasem Pele, Garincha tylko ogladali. Czasem mnie bramke dali strzelic. Potem pilka sie rozwalila. Grac przestalem.

    Szkoly zmienialem. Rodzice, jak zauwazyli jakiegos kolege, szkole zmieniali. Raz mnie zmienili daleko. Do klasy trafilem, duzo „przerosnietych”. Jak pierwszy raz wszedlem, jeden mnie zaatakowal. Nie zauwazylem, szybko do kaloryfera mnie sprowadzil. Duzo do powiedzenia nie mialem, nie mowilem. To sobota byla. W poniedzialek przyszedlem wczesniej. Usiadlem przy drzwiach na taborecie drewnianym. Przerosniety, powoli do klasy wchodzil. Dobrze go trafilem. Z drzwi nie wypadl, oparl o polowe. To drugi raz taboret go trafil, jak kaloryfer precyzyjnie. Zaniemowil na tydzien. Na wagarach byl. Przerosnieci mieli klopoty. Z matematyka, fizyka takie inne. Ja mialem na odwrot. To jak klasowka byla, kartkowka, ktory siadal obok mnie. Moglem swoja, jego napisac i temu co z tylu. Od kaloryfera nigdy. Sprytne nauczycielki dzielily rzedy, dla niesciagania. Teraz mysle, nauczycielki sprytniejsze byly z przerosnietymi. To pasowalem. Przestaly na rzedy dzielic.

    Podobny obraz

    Potem nic specjalnie nie dzialo sie. Zaczalem zeglowac. Wiatru nie balem. „Finna” potrafilem balastowac, pare mokrych swetrow. Inne akcje bralem udzial na Zegrzu albo gdzie indziej, na szkolnych zapleczach. Przyjechalem tutaj. Duzo „przerosnietych nadwislanczykow”. Oni moje klasowki chcieli pisac. Ja niechetny, to mnie zbanowali. Akcje lubie, zaczalem uprawiac po japonsku. Ogladac nie lubie, uprawiac. Jak wiele lat medytuje, to medytacja w ruchu. to zmienia. Mniej akcji, wiecej pustki. Ja jestem stary, to w dojo najblizej shomen. U innych, ten co prowadzi, zaprosi mnie prowadzic. Mam dan co znaczy mistrzowskie pasy. Te czyszczenie wuko kanalizacji medytacje to prowadzil zawsze ten co przezyl. Tak bylo dawniej. To tak zostalo, tradycja. Ja jestem , Dwa Miecze. To sie po jap nazywa Niten-Ichi-Ryu. Wszystkie rodzaje broni, do wszystkich. Dwa miecze krotki i dlugi. Cwiczenia, medytacje, jeden droga dystans zwieksza/zmniejsza. Zawsze widziec, nawet oczy zamkniete. Wyobrazic oponenta zanim. Byc do cm precyzyjny. Nie atakowac. Czekac odpowiedz. Atakujacy nic zmienic nie moze. Za pozno. Fokus na tobie ma. Sprowokowac. Myslec przedtem. Konfrontacja na odruchach. Tu link do jednego z tysiaca momentow

    Zapytano kiedyś profesora Jerzego Bralczyka: „Czy dopuszczalne jest użycie zwrotu, który jest często spotykany w polskich mediach – prawdziwy patriota ?”

    Oto jego odpowiedź: „Określenie prawdziwy patriota nie ma w sobie nic językowo niestosownego. Bywało jednak (i chyba jest nadal) nadużywane, przez co zyskało możliwość używania w nieco ironicznym kontekście”.


    votre commentaire
  • Ciągle nie mogę się pogodzić z oddzielaniem mobingu od bullyingu i lekceważenie tego drugiego. Przecież one ściśle się łącza! Obie formy to uporczywe nękanie jednych przez drugich, indywidualne albo grupowe. Z bullyingu się nie wyrasta, dlatego tak wielką wagę przywiązuje się w Stanach czy w Australii do przeciwdziałaniu temu zjawisku.W chrześcijaństwie nic nie jest wprost, bezpośrednio od człowieka do człowieka, ale zawsze poprzez trzecią osobę – bozię.

    Jest to sprzeczność z żądaniami co do miłości i wszystkiego innego i czyni z człowieka przedmiot. Ale chrześcijaństwo tak ma: zaprzeczyć sobie, by – strasznie się męcząc – siebie szukać. Zawsze tylko w bozi.

    Między małżonkiem sakrametalnym, a małżonką sakramentalną zawsze jest bozia, i poprzez bozię ze sobą rozmawiają oraz uprawiają komunię ciał. Co było wiadomo do tej pory na temat „duchowości”, zanim zamieściłeś swój oryginalny komentarz?Wg. mnie wcale nie byłaby to przesada, jedynie  klimatyzacja ursynów   ta konieczność pracy nad rozwojem umysłu wynika z elementarnej nieznajomości, co może ją poprawić (pracę umysłu).

    W każdym razie wszytko to ,co się w tej materii robi nie jest tym czym być powinno bo problem narasta i końca nie widać.

    Nie bez przesady powiem , że „pies jest pogrzebany”,przyczyna tkwi w biologii. A to co się dzieje jest jedynie tego skutkiem, tej patologii. Wszelkie opisy i systematyzowanie tego nie rozwiązują żadnego z problemów jakie tworzy realnie patologia rozwojowa umysłu.

    Problem tkwi w ludzkich głowach nie gdzieindziej. Skutki opisałaś z autopsji. Każdy ich doświadczył w mniejszym lub większym stopniu, ale mało kto doszedł do rzeczywistych przyczyn tych zjawisk. Powstały nauki (Z.Freud jego następcy (E.Fromm) i całe szkoły psychoanalizy,psychologii i psychiatrii) , które jednak skutecznie tego nie rozwiązują.

    Ekonomizacja, finansjalizacja wszystkiego zabrały człowiekowi rozum, miast go przydawać. Innymi słowy SYSTEM. Denaturalizacja życia.

    Ciąg przyczynowo-skutkowy nie wziął się z nikąd.

    Jak mawiał klasyk, „nie poznamy prawdy nie poznając przyczyn”. Tylko boję się, może na wyrost, że prawda jest jak dupa , każdy siedzi na własnej.

    Podobny obraz

    Według słowników „duchowy” to taki, który odnosi się do religii lub do wewnętrznego życia człowieka. A w pewnej encyklopedii „duchowość” zdefiniowano jako „działanie człowieka ukierunkowane na świat wartości religijnych” (Encyklopedia PWN).

    To prawda, że cześć osób uważa, iż duchowość w ogóle nie ma związku z wiarą w Boga, lecz z poszukiwaniem wewnętrznego spokoju i sensu życia. Ich zdaniem rozwijanie duchowości nie musi mieć żadnego wymiaru religijnego. Człowiek powinien raczej wejrzeć w siebie, zrozumieć swe najskrytsze uczucia. W pewnym artykule ujęto to następująco: „Prawdziwą duchowość odkrywa się w głębi swego jestestwa. Jest to twój sposób kochania, akceptowania i odbierania otaczających cię ludzi i świata. Nie odnajdziesz jej w kościele ani w wierzeniach religijnych”.

    A zatem, ludzie bardzo się różnią w poglądach na duchowość. Chociaż opublikowano już tysiące książek opisujących, jak ją rozwijać, to trzeba szczerze przyznać, że ich czytelnicy nazbyt często nie czują się usatysfakcjonowani, lecz wręcz zdezorientowani. Dlaczego ?

    Ponieważ większość osób odczuwających potrzebę rozwijania swej duchowości, pomija pewne źródło, które zawiera ponadczasowe rady w sprawach duchowych. Chodzi o Biblię. Księga ta, jak żadna inna, kompleksowo wyjaśnia, jak można się stać człowiekiem duchowym i jakie to przynosi dobrodziejstwa. Bez tej wiedzy, wszelkie dywagacje na temat prawdziwej istoty duchowości, będą pozbawione sensu.

    Ma racje że wszystko łączy się z naszym rozwojem psychicznym i naszą „zwierzęcością” ( zachowanie i hierarcha stadna) i mając tego świadomość możemy zapobiegać niepożądanym zjawiskom. Ja to na własny użytek nazywam „wychodzeniem z jaskini”, rezygnacją z atawistycznych agresywnych zachowań i zastosowanie prostego myślenia – odwrócenie sytuacji i przemyślenie emocji towarzyszących.

    Jedno jest pewne – w każdej sytuacji reagować trzeba, zwracając uwagę na niewłaściwość zachowań i kontrolując własne.


    votre commentaire
  • GW i Polityka to od lat dla mnie źródło w miarę obiektywnej informacji w przeciwieństwie do tych krynic gnojówki jak wSieci, OdRzeczy, GP. Nikt nie jest idealny ale rzekoma jednostronność GW i Polityki to nic w stosunku do ciągłego i natężonego szczucia na prawdę i popierania paranoicznych teorii np smoleńskich. Większość dziennikarzy tzw „niepokornych” ma problemy z obiektywizmem i prawdomównością, albo zdradza objawy manii prześladowczej i stąd brały się ich problemy finansowe. Wydaje się, że nawet z większymi dotacjami czy wpływami z państwowych reklam nikt tego prawackiego śmiecia nie będzie chciał czytać, z wyjątkiem paranoików.to jest oficjalnie spółką z ograniczoną odpowiedzialnością S.K.A. Osobami uprawnionymi do reprezentowania komplementariusza w Polityka Sp. z.o.o. S.K.A „Mówienie jednak, że po „tej zmianie” nie można się było spodziewać niczego innego, jest niesprawiedliwe, a nawet głupie. Niesprawiedliwe, bo na wielu polach (płaca minimalna, wzmocnienie PIP, tępienie śmieciówek, wspieranie postulatu wyższych płac) nowa władza pokazuje, że perspektywa pracownicza jest wyżej na ich agendzie niż choćby u poprzedników z Platformy i PSL.”

    Dodał bym do tego 500 +.Ustalmy może jedną rzecz: albo gazeta (lub czasopismo) jest obiektywna albo nie; albo prezentuje sobą wysoki poziom albo nie; albo manipuluje i zakłamuje albo nie; albo ma dobry zespół dziennikarski albo nie; albo warto ją czytać albo nie.

    To, że inne tytuły są być może JESZCZE GORSZE w niczym wartości tych pierwszych nie podnosi.

    Osobiście nie stosuję kryteriów typu jak na garbatego to nawet i może przystojny…

    Powtarzam więc raz jeszcze: GAZETA WYBORCZA to aktualnie zakłamany, zmanipulowany, wyjątkowo jednostronny i coraz bardziej tandetny dziennik z bardzo słabym zespołem redakcyjnym.

    POLITYKA jest na bardzo dobrej drodze aby niebawem dopaść dziennik z Czerskiej: w niczym mu prawie nie ustępuje w zakłamaniu, manipulacji i jednostronności ale ma (jeszcze) lepszy zespół. Tym niemniej w porównaniu do najlepszych swoich lat (moim zdaniem była to mniej więcej dekada od drugiej połowy lat 1960. do połowy lat 1970.) to tandeta i chłam.

    Porównując obecną POLITYKĘ z czołówka światową typu THE ECONOMIST, THE NEW YORKER czy DIE ZEIT widać, ze to tygodnik dla ćwierć-inteligentów.

    Dodał bym do tego głęboką wiarę Pani premier i Pana Prezydenta,że „pieniądze są !”

    Całkowicie głupie jest sądzenie po intencjach, po obietnicach i wreszcie po ustawach destabilizujących kruche finanse państwowe.

    Podobny obraz

    Przypominam, że prokurent to jest inaczej pełnomocnik handlowy przedsiębiorcy, ujawniany w Krajowym Rejestrze Sądowym. Prokurentem może zostać wyłącznie osoba fizyczna posiadająca pełną zdolność do czynności prawnych przy czym prokurentem nie może być członek rady nadzorczej lub komisji rewizyjnej spółki z o.o.. Prokura (pełnomocnictwo posiadane przez prokurenta) umożliwia dokonywanie czynności (sądowych i pozasądowych) związanych z prowadzeniem przedsiębiorstwa a więc zakres działania prokurenta jest taki sam jak zakres działania członka zarządu (sprawy nieprzekraczające zakresu zwykłych czynności spółki). Prokurent jednakże, bez odrębnego i w odpowiedniej formie wydanego pełnomocnictwa, nie może zbyć i obciążać przedsiębiorstwa i nieruchomości będących we władaniu spółki z o.o.. Jego odpowiedzialność nie kształtuje się tak jak odpowiedzialność członka zarządu, jako że prokurent nie odpowiada na gruncie art 299 k.s.h. wobec wierzycieli spółki z o.o.. Prokurent za swoje działania ponosi jednak odpowiedzialność na zasadach ogólnych (m.in. art. 415 k.c.). Ponadto to prokura nie może być przeniesiona na inną osobę fizyczną, ale pełnomocnik handlowy może jednak udzielić pełnomocnictwa szczególnego do poszczególnej czynności innej osobie. Jak widać, odpowiedzialność prezesa i członków zarządu jest bardzo rozmyta w tworze pod nazwą Polityka Sp. z.o.o. S.K.A.


    votre commentaire
  • Przyznaję się tu bez bicia, że moje dzieci nie mieszkają w Polsce, a poza tym, to rodzić i przerwać ciążę można dziś nie tylko w Polsce. Zamknięcie granic Polski nie jest zaś dziś już możliwe, jako że za dużo Polaków mieszka poza Polską, a nawet, tak jak ja, jeśli mieszkają w Polsce, to mają oni paszport innego państwa. W kapitalizmie wszystko jest na sprzedaż, w tym więc także udziały w spółce komandytowo-akcyjnej. Poza tym, to  jest według jej deklaracji spółką z ograniczoną odpowiedzialnością S.K.A, co jest zresztą dziwne, jako że firma spółki komandytowo-akcyjnej powinna zawierać nazwisko bądź firmę (nazwę) jednego lub kilku komplementariuszy oraz dodatkowe oznaczenie „spółka komandytowo-akcyjna” (dopuszczalne jest używanie w obrocie skrótu „S.K.A.”), przy czym nazwisko akcjonariusza nie może być zamieszczone w firmie spółki, a jeżeli tak się stanie, to akcjonariusz ten odpowiada wobec osób trzecich za zobowiązania spółki bez ograniczeń, tak jak komplementariusz, przy czym komplementariuszem może być nie tylko osoba fizyczna, ale także i prawna, np. spółka z.o.o. lub spółka akcyjna klimatyzacja (S.A.). Ponadto komplementariusz, może również nabyć akcje wnosząc wkład na kapitał zakładowy i tym samym uzyskać status akcjonariusza. Nie jest jednak dopuszczalne, by spółka działała jednoosobowo, ponieważ jednoosobową może być tylko spółka kapitałowa a osobowa – tylko partnerska tylko na podstawie ustawowej delegacji.

    W spółce komandytowo-akcyjnej funkcjonują bowiem dwie kategorie wspólników – komplementariusze i akcjonariusze. Komplementariusz jest wspólnikiem aktywnym, który co do zasady prowadzi sprawy spółki i reprezentuje ją na zewnątrz. Czynne uczestniczenie w kierowaniu spółką przez tego wspólnika wiąże się jednak z jego nieograniczoną odpowiedzialnością za zobowiązania spółki. Komplementariusz odpowiada bowiem za zobowiązania spółki całym swoim majątkiem, solidarnie z pozostałymi komplementariuszami oraz ze spółką. Ponadto odpowiedzialność komplementariusza za zobowiązania spółki jest subsydiarna, co oznacza, że wierzyciel może prowadzić egzekucję z jego majątku dopiero gdy egzekucja z majątku spółki okaże się bezskuteczna.

    Spółki komandytowo-akcyjne są przedmiotem obrotu na rynku, przy czym można nabyć także gotowe spółki komandytowo-akcyjne. Ponadto, w przeciwieństwie do innych spółek akcje tej spółki mogą być obejmowane przez anonimowych akcjonariuszy poprzez nabycie akcji na okaziciela. Spółka komandytowo–akcyjna została ukształtowana w z myślą o ochronie przedsiębiorców o ukształtowanej pozycji na rynku, którzy zamierzają dokapitalizować swoje przedsiębiorstwo, poprzez emisję akcji, a zastosowanie tej formy stwarza możliwość ochrony wypracowanego przez lata własnego przedsiębiorstwa przed wrogim przejęciem spółki, co jednak nie wyklucza przejęcia spółki. Oczywiście, możliwe jest przejęcie spółki komandytowo-akcyjnej przez inną spółkę, w tym przez taką, która posiada jej akcje. Przejęcie nastąpi wtedy trybie art. 492 § 1 pkt 1 k.s.h. przez przeniesienie całego majątku s.k.a. na spółkę w zamian za udziały wydane wspólnikowi s.k.a., tj. komplementariuszowi. Jedyną komplikacja są tu sprawy podatkowe, które są wtedy dość zawikłane, co oczywiście sprzyja wszelakim oszustwom.

    Ponadto to spółka komandytowo-akcyjna jest spółką osobową, podobnie jak spółka jawna, spółka partnerska oraz spółka komandytowa. Spółka komandytowo-akcyjna łączy bowiem w sobie zarówno cechy spółki komandytowej, jak też i spółki akcyjnej. Zgodnie z art. 126 § 1 pkt 2 Kodeksu spółek handlowych we wszystkich sprawach, do których nie stosuje się przepisów o spółce jawnej, do spółki komandytowo-akcyjnej stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące spółki akcyjnej, w szczególności przepisy dotyczące kapitału zakładowego, wkładów akcjonariuszy, akcji, rady nadzorczej i walnego zgromadzenia. Spółka komandytowo-akcyjna jest jednostką organizacyjną nieposiadającą osobowości prawnej której Kodeks spółek handlowych przyznał zdolność prawną (typowa kapitalistyczna instytucja prawna, utworzona w celu ułatwienia robienia przekrętów właścicielom kapitału). Często można spotkać się więc z określeniem spółki komandytowo-akcyjnej jako ułomnej osoby prawnej. Spółka ta może zatem we własnym imieniu nabywać prawa, w tym własność nieruchomości i inne prawa rzeczowe, zaciągać zobowiązania, pozywać i być pozywana. Oczywiste też jest, że spółka komandytowo-akcyjna prowadzi przedsiębiorstwo pod własną firmą, jako że jej celem jest prowadzenie działalności gospodarczej nastawionej na uzyskanie zysku.

    Inną, charakterystyczną dla spółek kapitałowych cechą spółki komandytowo-akcyjnej jest funkcjonowanie w tej spółce organów takich jak walne zgromadzenie oraz rada nadzorcza. Powołanie rady nadzorczej w spółce komandytowo-akcyjnej jest obowiązkowe tylko w przypadku gdy liczba akcjonariuszy przekracza dwadzieścia pięć osób. Za dopuszczalne uznaje się również odpowiednie stosowanie przepisów o zarządzie spółki akcyjnej do prowadzenia spraw spółki przez komplementariuszy. 

    Polaka nie potrzebuje pseudo-inteligenckiej prasy typu „Polityki” czy „Wyborczej”, a porządnej lewicowej prasy, takiej jaką była kiedyś „Polityka” – czegoś na wzór lewicowego „The Economist” czy też lewicowego „Daily Telegraph” (przypominam, że ten ostatni czytają ci, którzy wiedzą, że Wielką Brytanią rządzą ludzie z zewnątrz – cytuję tu ze znakomitego, ale w Polsce niestety nieznanego, serialu BBC „Yes, Minister”/”Yes, Prime Minister”). Walka klas jest jak najbardziej realna i nie do uniknięcia w kapitalizmie, jako że podział tego, co wypracuje przedsiębiorstwo pomiędzy pracę a kapitał jest grą o sumie zerowej. Walka klas przybiera zaś różne formy – od opieszałego, powolnego i niedbałego wykonywania poleceń przełożonego, poprzez strajk włoski i strajk „tradycyjny” aż po sabotaż, który np. w elektronice a szczególnie w informatyce oraz w urzędach jest bardzo trudny do wykrycia.


    votre commentaire


    Suivre le flux RSS des articles de cette rubrique
    Suivre le flux RSS des commentaires de cette rubrique